Zarabia na telemarketerach. Jak to możliwe

Zarabia na telemarketerach. Jak to możliwe

Pan Marek Balcerek to skromny przedsiębiorca prowadzący pod Krakowem swoją jednoosobową spółkę z o.o. zajmującą się szeroko rozumianym konsultingiem. W podobny sposób jak większość czytelników miał dość natarczywych telemarketerów próbujących sprzedać mu zestaw garnków, kołdrę z dziwnych himalajskich zwierząt czy też zaproszeń na pokaz super urządzeń medycznych, wszystkoleczących, których lobby lekarskie nie chce pokazać światu bo straciliby pracę. Większość z nas gdy otrzymuje takie nachalne połączenia rzuca słuchawką. Pan marek poszedł jednak o krok dalej - zaczął na nich zarabiać.

Jak mówi sprytny przedsiębiorca: "wszystko zaczęło się gdy pracowałem nad pewnym projektem dla firmy, która zarządzała numerami premium. Nie mogłem skupić się na projekcie, gdyż co kwadrans miałem telefon z jakąś ofertą. To od sieci komórkowej, to z banku, to z ubezpieczalni. Pomyślałem sobie, że tracę pieniądze przez nich. Pracuję na wysokich obrotach i takie telefony najzwyczajniej w świecie wybijają mnie z rytmu. Tracę czas nie tylko na rozmowy ale też później, aby wybity z rytmu odnaleźć się i pracować dalej. Wtedy też pojawił się pomysł, aby załatwić sobie numer premium i aby ten numer służył do kontaktów z telemarketerami". Pan marek jak sam mówi, w ciągu tygodnia zarejestrował numer premium i zaczął na nim zarabiać.

Jak dobrze zarabia i ile to przynosi mu dochodu?

Jak sam mówi: "niewiele zarabiam, w pół roku zarobiłem około 250,00 złotych. To niewiele, ale przynajmniej mam swojego rodzaju satysfakcję i już nie denerwują mnie tak bardzo telemarketerzy. Co więcej, uwielbiam z nimi rozmawiać i przedłużam rozmowy ile tylko mogę. Tak dla zabawy". Pytamy też przedsiębiorcę jakie sytuacje z telemarketerami pamięta i na kim zarobił najwięcej. "To było na przełomie września i października 2019 roku. Miałem wykupione wakacje w Chorwacji przez pewien portal wakacyjny, nazwy nie wspomnę. Co bardziej śmieszne w tej sytuacji, wykupiłem wakacje organizowane przez biuro Neckermann, które w międzyczasie upadło. Oczywiście po tym jak dowiedziałem się, że biuro nie zorganizuje moich wakacji na własną rękę poszukałem innych ofert a pieniądze później odzyskałem. Jednak najzabawniejsze tu były telefony jakie otrzymywałem od firmy ubezpieczeniowej współpracującej z tym wakacyjnym portalem. Dzwonili do mnie gdy już wiadomo było, że biuro upadło i oferowali ubezpieczenia na wypadek czy to odwołania imprezy czy to inne tego typu. Ja cierpliwie wysłuchiwałem ich oferty i następnie mówiłem im, że jadę z biurem Neckermann, które ogłosiło bankructwo. Czy nadal zainteresowani są ubezpieczeniem mnie? Tutaj cisza w słuchawce".

Historia pana Marka Balcerka przypomina głośną w 2013 roku historię Lee Beaumont, mieszkańca Leeds w Wielkiej Brytanii. Lee Beaumont w podobny sposób zarabiał na telemarketerach, natomiast jego pomysł został ostro skrytykowany między innymi przez organizacje marketingowe i operatora usług premium Phone Pay Plus. Uważali oni, że usługi Premium nie zostały wymyślone do takich celów. Posiadacze numerów o podwyższonej opłacie powinni spełniać określone obowiązki informacyjne.

Pan Marek ma na to jednak swoją odpowiedź: "prowadzę działalność gospodarczą, konsultingową, w swoją oficjalną ofertę wprowadziłem usługę opiniowania ofert marketingowych i zawsze rzetelnie wyrażam swoją opinię o przedstawionej mi ofercie marketingowej. Zawsze informuję rozmówcę o podwyższonej opłacie za rozmowę. Najczęściej telemarketerzy mają tą informację gdzieś, zapewne dlatego, że to nie oni tylko ich firma płaci. Informuję ich również o regulaminie dostępnym na mojej stronie a jeśli będą jakieś skargi, puki co nie było, to oczywiście rozpatrzę je w należyty sposób. Z zarobionych środków odprowadzam VAT, CIT a następnie PIT".

Dlaczego tak irytują go telemarketerzy?

Zapytaliśmy także pana Marka, dlaczego tak irytują go telemarketerzy. Jego odpowiedź może być apelem dla wszystkich firm: "Wspomniałem na wstępie, że niechciane telefony przeszkadzają w pracy. Ale to nie o telemarketerów głównie chodzi. Obecnie aby skorzystać z wielu usług konieczne jest posiadanie i podanie numeru telefonu. Czy to wysłanie głupiej paczki kurierem czy to skorzystanie z banku. Zastanawiam się jak w obecnym świecie funkcjonują osoby głuche, osoby niedowidzące czy po prostu osoby, które nie mają potrzeby posiadania komórki bądź też nie chcą komórki. Nie ma możliwości skorzystania z bankowości internetowej bo trzeba potwierdzać przelewy SMSem bądź aplikacją. Kiedyś były karty zdrapki z kodami, dziś już banki tego nie oferują. Również wspomniane firmy kurierskie. Żeby wysłać paczkę, trzeba podać swój telefon. Po co? Rozumiem telefon odbiorcy, żeby kurier mógł się skontaktować, chociaż to też nie powinno być obowiązkowe. Ostatnio zamawiałem prezent dla siostry. Książkę z internetowej księgarni. W formularzu zamówienia obowiązkowym było podanie telefonu komórkowego. To są chore sytuacje. Tak, wiem, że można podać zmyślony telefon jeśli nie chce się ujawniać swojego. Ale pytanie brzmi: po co? Tutaj mój apel do przedsiębiorców, którzy może to przeczytają. Czy to zarządzacie dużą firmą czy też macie jednoosobowy sklep internetowy. Nie wymagajcie podawania numeru komórki. Nie wszyscy chcą mieć telefony i nie wszyscy mogą mieć choćby z przyczyn zdrowotnych. Nie wykluczajcie tych osób z możliwości skorzystania z waszych usług. Puki w Polsce nie ma konstytucyjnego obowiązku posiadania komórki nie warunkujmy korzystania z usług od posiadania komórki".

Redakcja Ktoto.info oczywiście przyłącza się do apelu pana Marka. Dziękujemy za rozmowę.